- abcmigrena.pl
- Pytania i odpowiedzi
- Czy nasilający się ból głowy u mojego dziecka oznacza nawrót padaczki?
Czy nasilający się ból głowy u mojego dziecka oznacza nawrót padaczki?
Witam!
Od jakiegoś czasu syn (8 lat) odczuwa częste i silne bóle głowy w okolicy czołowo-skroniowej. Dodatkowo jest wtedy blady, zaś oczy ma bardzo podkrążone (zasinienie). Po wykonaniu EEG dostał skierowanie na TK, gdyż zapis nie mieścił się w granicach normy wiekowej.
„Obserwuje się zmiany ogniskowe w odprowadzeniach skroniowych lewych.... w czasie FS w odprowadzeniach skroniowych i mniej wyraźnie skroniowo ciemieniowych lewych widoczne są pojedyncze zespoły fali ostrej z wolną”. Lekarka zasugerowała, iż dalsza diagnostyka jest konieczna w celu potwierdzenia padaczki, przy czym obecnie poza bólami głowy syn nie ma żadnych objawów chorobowych.
W dzieciństwie (od 6 miesiąca życia do ok 5 lat) miewał ataki, jak sądziłam bezdechu afektywnego. Do pierwszego ataku doszło w wieku 6 miesięcy, kiedy syn upadł z fotelika samochodowego pionowo na głowę. Wezwałam pogotowie i jeszcze tego samego wieczoru został przebadany przez ciemiączko - nie doszło do żadnych uszkodzeń. Rano został wypisany ze szpitala.
Kolejny atak wystąpił kiedy zachłysnął się pokarmem. Wówczas zgłosiłam się do pediatry i rozpoczęłam diagnostykę - kardiologiczną i neurologiczną. Sam atak wyglądał tak, że syn zaczynał płakać i nagle zatrzymywał się oddech, on robił się blady, następnie siniał (tylko trójkąt wokół ust zostawał blady) i po chwili znów łapał oddech i płakał dalej. Następnie zasypiał. Kardiologicznie jego stan zdrowia nie wzbudzał żadnych zastrzeżeń.
W czasie oczekiwania na wizytę w poradni neurologicznej ataki te zaczęły się powtarzać, jednak ich przebieg zaczął się nieco zmieniać - wywrócenie gałek ocznych, bladość, zanik oddechu, zsinienie, wyprężenie ciała w łuk, a po ponownym złapaniu oddechu zaśnięcie - wszystkie następowały jakby pod wpływem „przestraszenia”.
Trafiłam w końcu do poradni neurologicznej (syn miał już wówczas 1,5 roku), w której lekarka zaleciła EEG, jednak w zapisie nie było żadnych nieprawidłowości i diagnoza brzmiała: „bezdech afektywny”. Nie były wykonywane inne badania ani dalsze konsultacje. Ataki za każdym razem przybierały na sile, a ostatni jaki miał syn (około 5 roku życia) był zakończony drgawkami. Co do samej częstotliwości ataków, nie były one w regularnych odstępach. Jednego roku były 3, a innego 2 i to z różnym natężeniem, np.: 3 w przeciągu miesiąca, następnie długa przerwa, aby w końcu pojawiały się raz na pół roku.
Dodatkowo napiszę, iż sam przebieg porodu był dość skomplikowany, trwał 2,5 doby i zakończył się cesarskim cięciem, a na 2 godziny przed ostatecznym rozwiązaniem wody płodowe zrobiły się zielone.
Moje pytanie jest takie: czy możliwe jest, że już wówczas, we wczesnym dzieciństwie, były to ataki epilepsji, a nie jak zawyrokowała lekarka bezdech afektywny, i jednocześnie, czy miały szanse nieleczone ustąpić? Czy obecne bóle głowy i nieprawidłowy wynik EEG świadczy o tym, że choroba nawraca?
Bez dokładnej osobistej rozmowy i bardzo szczegółowego opisu występujących u Pani syna incydentów trudno jednoznacznie zawyrokować, czy był to bezdech afektywny, czy napady padaczkowe. Dodatkowo podany przez Panią opis nie wyklucza wersji, iż były to ww. napady.
Myślę, że oprócz badania EEG Pani syn powinien mieć wykonane badanie rezonansu magnetycznego głowy. Jest to badanie bardzo dokładnie obrazujące mózg, które wykonuje się zarówno w diagnostyce padaczki, jak i w przypadku bólów głowy. Pozwoli ono wykazać czy w mózgu są jakieś nieprawidłowości, które mogłyby odpowiadać za napady padaczkowe czy bóle głowy. Nieprawidłowy zapis EEG, bez występowania napadów padaczkowych, nie przesądza o występowaniu padaczki.
Uważam, że w przypadku Pani syna, konieczna jest stała opieka i obserwacja w warunkach Poradni Neurologicznej. Jeśli teraz nie występują żadne niepokojące objawy, to nie ma podstaw do rozpoznania padaczki i można wstrzymać się z włączeniem leczenia przeciwpadaczkowego. Jednak stała kontrola neurologa jest wskazana.




Dziękuję za odpowiedź.
Jednocześnie nadmienię, iż syn trafił niedawno do szpitala, gdyż w trakcie zajęć szkolnych doszło do "incydentu" - nagła bladośc, drżenie ciała, ale nie drgawki, mdłości, ale bez wymiotów. Stało sie to w trakcie zajęć na basenie, a wiem, że zajęcia te są dla syna stresujące.
Jeszcze przed tym zdarzeniem mieliśmy wykonane badanie TK gdzie zasugerowano, iz z lewej strony, w okolicy płata skroniowego istnieje zmiana bez cech masy, najprawdopodobniej o charakterze żylnym - być może malformacja naczyniowa.
Już w szpitalu syn miał wykonany rezonans magnetyczny, który rozwiał wątpliwości co do charakteru zmiany - widoczna zyła Labbego - bez cech malformacji naczyniowej.
Syn został wypisany ze szpitala, jednak nie zmienił sie jego stan ogólny - bóle głowy utrzymuja sie nadal (właściwie codzienne) z czasowym nasileniem, np. popołudniu ból się nasila i musze podać lek przeciwbólowy aby mógł zasnąć, a rano znów bódzi się z silnym bólem.
Jednocześnie dodam, iż w szpitalu syn miał wykonane morfologię, badanie moczu, ekg, badanie krwi na poziom cukru, prześwitlenie zatok - wszyskie wyniki nie wykraczały poza granice normy.
Prosze o informacje jaka jest funkcja żyła Labbego, czy fakt jej znacznego poszerzenia może skutkować tym, że przy zmianie ciśnienia dochodzi do odpływu krwi z mózgu, który dla otoczenia obrazuje się nagłą bladością u syna oraz czy może to stanowić jakieś zagrożenie dla jego rozwoju.
A może nie ma to żadnego związku ze stanem syna i powinnam nadal szukac przyczyny ciągłego bólu głowy?
Dodaj nowy komentarz